Nie umarłem i nie porzuciłem was jeszcze. Byłem na dwa dni w Hamburgu. Relację technologiczną możecie poczytać na kominek.tv a lifestylową na kominek.es. Jakby kto był ślepy, to wejście na oba blogi jest w lewym rogu. Górnym.
Postaram się jutro do was wrócić. Bądźcie grzeczni, pan czuwa.
Miała wszystko, czego może potrzebować facet – wysoka, pełne usta, dwie duże piersi, była dziewicą i goliła meszek pod nosem. Miała też trochę w nadmiarze. Na oko wychodziło jakieś 30 kg.
- Ja cię naprawdę kocham – powiedziała mi kilka lat temu.
Jako że nie byłem przygotowany na to wyznanie, a decyzję trzeba było podjąć od razu, odpowiedziałem:
- Jestem gejem.
Uwielbiam dni, kiedy jest u mnie moja ukraińska sprzątaczka (wołająca na mnie Pantomek). Zawsze coś znajdzie, coś przestawi. To dobra kobieta. Przed chwilą znalazła opakowanie prezerwatyw.
- Pantomek, to się chyba już nie przyda? – Kto wie. – Ale Pantomek paczy na datę.
Paczę i myślę: co powiedziałby Kominek o kimś, komu gumki straciły ważność blisko rok temu?
Coraz bardziej lubię Rutkowskiego. W sumie zawsze go lubiłem. Nie przeszkadza mi, że jest showmanem i ma przeogromne parcie na szkło. Świat należy do bezczelnych i on taki zawsze był. Ostatnimi czasy jednak nie miał dobrej prasy, bo gdzie się nie pojawiał, tam zaliczał wtopę. Był krową, która dużo ryczy, ale mało mleka daje.
Dziś zaczynamy fajną akcję konkursową z Heinekenem (wiecie, takie piwo). Fajną, bo i marka fajna i akcja ogólnoświatowa, a w naszej polskiej blogosferze jeszcze takich zabaw się zbyt wiele nie robi. Zatem macie być grzeczni. I pełnoletni!
Potrwa ona do Walentynek, bo z Walentynkami jest ściśle związana, a jak wiedzą starsi czytelnicy, ja Walentynki lubię i bardzo nie lubię tych, którzy Walentynek nie lubią. Nie lubię także tych, którzy wytkną mi, że w jednym zdaniu trzy razy użyłem słowa Walentynki.
Od kilku dni krąży to po facebookowych ścianach i wywołuje dyskusje. „Och, wlaśnie!”, „och dlaczego!?”, „och kiedyś to były kobiety, a teraz to sami widzicie”. Marudzą, narzekają obie strony. I gruby i chudzi. No jaki ten świat jest zły, że promuje szczupłe sylwetki. Najzabawniejsze są komentarze szkalujące chude i szczupłe kobiety. Jak widzę, że ktoś pisze „co za wieszaki” to wiem jedno: autorem jest kobieta i ma nadwagę. A mi się ten świat podoba i to wcale nie jest niesprawiedliwy świat.
Na drugim blogu jest konkurs „Polka w kuchni”. Dzisiaj robicie sobie fotki, a jutro wracamy tutaj i czytamy tekst z cyklu „złota siódemka Kominka”. O ile uda mi się go dziś napisać, bo jestem trochę zabiegany. Ale bądźmy dobrej myśli.
W cyklu „złota siódemka Kominka” nie mogło zabraknąć tekstu, który wywołał ogromne poruszenie wiosną 2007 r. 4 tysiące czytelników z wypiekami na twarzy słuchało pewnej rozmowy.
Była to pierwsza i jak dotychczas jedyna rozmowa głosowa z czytelniczką, była to też pierwsza i jedyna czytelniczka, która poddała swą urodę ocenie czytelników i do dziś pozostaje jedyną znaną mi kobietą z tak wielkim tupetem i przekonaniem o swej atrakcyjności.
Festiwal fałszywości, złudzeń, pustych, bezmyślnych, automatycznych życzeń.
Czasami tak sobie myślę, że wprost nie możecie doczekać się tego dnia, kiedy wasza ściana zostanie od dołu do góry zaspamowana wyznaniami znajomych, którzy i tak mają was w dupie. Tak bardzo głęboko, że nie potrafią wymyślić, napisać, powiedzieć(!) wam żadnych głębszych życzeń od banalnego „wszystkiego naj!!!”.
A nie, przepraszam, czasami napiszą: 100 lat a co bardziej ambitni: stooo lat!!!
Czy w najbliższym czasie zamierza pan zajść w ciążę?
Alergicznie reaguję na stwierdzenia „niektóre pytania nigdy nie powinny paść”, bo zwykle odnoszę je do relacji damsko-męskich, a w nich nie ma czegoś takiego jak pytanie, którego nie można zadać partnerowi.
Rozumiem to dążenie do równości, te wszystkie pierdoły o równouprawnieniu i że świat zmierza w kierunku tęczowych ludzi szanujących wszystko, wszystkich i wszędzie.
Ale ja tego nie kupuję.
Jeśli miałbym firmę zatrudniającą ileś tam osób, to interesowałoby mnie, czy laska ma dzieci, jaką ma sytuację w rodzinie, czy zamierza rodzić, kiedy, z kim i dlaczego woli mieć córkę.
Nie ryzykowałbym własnych pieniędzy na zatrudnianie pipki, która za kilka miesięcy by mnie wykiwała, a takich przecież jest wiele. To już zdecydowanie wolałbym wrzucić na stanowisko faceta albo kobietę starszą z ułożonym życiem i dobrymi referencjami.
Ja płacę, ja wymagam. Jak komuś nie pasi, won na bezrobocie.
Nie pytam czy jest moralna. Czy zgodna z wiarą, prawem międzynarodowym, humanitaryzmem i innymi bzdurami. Jeśli mamy przywrócić karę śmierci, to chciałbym wiedzieć na kim będzie stosowana? Za jaką zbrodnię? W którym momencie zabójca przekroczy granicę dzielącą dożywocie od gleby?