W swoim expose premier Donald Tusk zapowiedział zrównanie i podwyższenie wieku emerytalnego do 67 roku życia. Gdybym był premierem, to wszystkim dzisiejszym dwudziestolatkom zaproponowałbym podwyższenie wieku emerytalnego do 85 roku życia. Do tego czasu ani grosza od państwa.
Bo tak sobie myślę, że jeśli ktoś, będąc jeszcze młodym wiekiem, przejmuje się tym, ile lat będzie musiał pracować, to jest zarówno idiotą jak i nieudacznikiem. To całkiem przesrane żyć życiem w nadziei, że z jałmużną w wysokości 1000 zł „odpoczniesz” sobie… na pięć lat przed statystyczną śmiercią.
Zresztą jeśli ktoś decyduje się na życie, które jest pracą i już teraz wie, że będzie musiał za 50 lat utrzymywać się z emerytury, to naprawdę nie wiem, co taką osobę jeszcze powstrzymuje przed rzuceniem się pod tramwaj.