Jak co roku publikuję ranking 30 najbardziej wpływowych blogerów Polski. Wszyscy wiemy, że nikt nie jest taki fajny, jak ja, ale jest wielu prawie tak fajnych i ten ranking może wam pomóc w odkryciu kilku ciekawych blogów.
Czasami wam ulegam. Chcieliście bym zabrał głos w sprawie ACTA i powiedział, co macie o tym myśleć.
Pomyśl „whatever, fuck it” i puknij w obrazek, który przeniesie cię prosto do tekstu na kominek.tv (no bo tam piszę o mediach i innych bzdurach)
Ojej, komentarze wyłączyła mi ACTA.
PS Dzisiejszy czarny kolor bloga wcale nie jest przyłączeniem się do protestu polskich serwisów. Ja po prostu uznałem, że taki kolor pasuje mi dziś do torebki:)
Dopóki nie zostanę włączony do prac nad ACTA, będzie krótka wiadomość: chrzanić ACTA! Blogerzy ponad prawem. Amen. Buziaki dla walczących na froncie. Nie wiem czy racja jest po waszej stronie i nawet niezbyt mnie ta acta interesuje. Grunt, że nikomu krzywda się nie dzieje, a jest wesoło. A później to się wszystko odbuduje :-)
Wczoraj zjechano mnie jak psa. Moje życie zostało zrównane z ziemią, a wszystko przez to, że przypadkowo nawiązałem kontakt z kimś, kogo nie widziałem od kilku lat. Ta osoba nie ma zielonego pojęcia kim jestem i co robię. W pewnym momencie zaczęły się gadki „o życiu” i pytania o to co robię, jakie mam plany i takie tam.
Myślałem, że się wyrobię, ale niestety. Jutro prowadzę szkolenia i muszę jeszcze parę godzin popracować nad prezentacją, w związku z tym faktem dałem dupy, że dziś rano nie wrzuciłem tekstu i kolejny dzień zostawiam was na głodzie.
Bądźcie dzielni, wytrzymajcie, macie przed sobą jeszcze cudowne życie i nie warto umierać tylko dlatego, że w środę nie wytrysnę wam na twarz nowym tekstem. Zrobię to w czwartek. Obficie. Obiecuję.
PS To jest dobry moment, aby nadrobić kominek.tv. Tam się sporo ostatnio działo. Taki fajny szybki link wam zrobiłem w lewym górnym rogu.
I jeszcze oficjalne, długie i bardzo szczere przeprosiny za brak notki:
Do przeczytania przed i najpóźniej po pierwszej randce, ale opamiętać się można w każdej chwili. Ufam, że podczas czytania niniejszej listy, powrócą wam wspomnienia mężczyzn, którzy nie budzą się obok was.
Słoneczka wy moje (mowa też do tych baranów, którzy wczoraj masowo komentowali pod filmem „za cicho!”), dzisiejszy tekst przełożę na jutro, bo mimo że nad zdrowiem bloga czuwają (baczność) Hostersi (spocznij) to mam obawy o to czy serwer wytrzyma dziś dwa naloty czytelników. Jeden właśnie odbywa się na kominek.tv, gdzie wrzuciłem dziś bogu ducha winny tekst „Jak się pisze teksty na WP” i z każdą godziną jego odsłony zwiększają się o kilka tysięcy.
Ale żeby nie było, że nic nie ten tego, to dziś ogłoszę wyniki głosowania na NAJLEPSZY TEKST KOMINKA 2011 ROKU.
Gdyby Hans Christian Andersen żył dziś i byłby blogerem, a na swoim blogu opisywałby perypetie „Brzydkiego kaczątka”, to miałby w komentarzach tylu samo idiotów, co ja.
Oburzających się, że deprecjonuje nasz gatunek, nadając zwierzętom cechy ludzkie, a poza tym pisze same bzdury, bo przecież ŁABĘDZIE NIE GADAJĄ LUDZKIM GŁOSEM!!!
Pamiętam wszystkie szkolne miłości. Kobiety, do których wzdychałem po kryjomu, ale nigdy nie miałem odwagi do nich podejść. Też tak macie? Pamiętacie o miłościach, które nigdy się nie urzeczywistniły? O dylematach – jak z nią zagadać, podejść czy nie podejść, co mnie pomyśli?
Rzadko kiedy (czyli nigdy) mam okazję zdradzić wam tajemnice pisania bloga i opowiedzieć, jak to wszystko naprawdę wygląda z mojej strony. I dzisiaj wam o tym też nie opowiem, bo miałbym gówno do powiedzenia. (żebym tylko nie zapomniał później zmienić „gówno” na „nic”!)
widzisz nowy szablonik nawiązujący do starych czasów, kiedy było prosto i przejrzyście
blog ładuje się teraz w okamgnieniu (w końcu…)
komentki też bardziej się wyróżniają
jego najważniejsza część jest dużo szersza
też czujesz podniecenie na widok tej czerwieni i czerni
widzisz w prawym dolnym rogu plusa, który zawsze poprowadzi cię tam, gdzie cię nakarmię tekstami.
widzisz plusa poniżej, ale jego możesz olać. uczę się nowych sztuczek:)
Rzeczy do zrobienia:
poprawić logo
dodać logowanie Facebooka
naprawić avatary
zmniejszyć ilość kategorii
dodać poprzednia/następna strona
dodać wyświetlania liczby odsłon tekstu
przywrócić obrazki w archiwach
dodać znaczek google plus
dodać like pod logo
Do wieczora chyba się wyrobimy. Buzi dla Marka M. i Ani W. za pomoc. Kocham was prawie tak mocno jak siebie.
A wieczorem o 21:32 wrzucę pierwszy tekst z cyklu „Złota siódemka Kominka„. Jeśli pomysł wam się spodoba, opublikuję pozostałe sześć.
„Złota siódemka” to siedem wyjątkowych – żeby nie powiedzieć jednych z najlepszych – tekstów sprzed wielu wielu lat. Tekstów, które w dużej mierze kreowały Kominka, a których od dawna nie można już nigdzie przeczytać, bo zostały przeze mnie z różnych przyczyn usunięte. Nie są to jakieś hardcory, ale dyskusje pod nimi były albo ciekawe albo burzliwe, a od dawna miałem ochotę zobaczyć jakie komentarze pisalibyście dzisiaj.
Dziś wrzucę pierwszy, a kolejne dopiero na święta i Nowy Rok, kiedy na bloga zaglądają tylko najwierniejsi towarzysze.
Też tak macie, że są ludzie, którzy prawie stali się waszymi drugimi połówkami albo nawet przez chwilę nimi byli, ale w porę się wycofaliście? I dopiero po jakimś czasie dowiedzieliście się czegoś o tej osobie, co kazało wam dziękować losowi za to, że was nie połączył?
Pamiętacie, kiedyś pisałem wam, że wystarczy tylko jedno spojrzenie na kogoś, kogo widzimy pierwszy raz w życiu, aby móc powiedzieć – pamiętam Cię. To jest ten moment, kiedy patrzysz na kogoś i już wszystko wiesz. I nawet jeśli tego nie rozumiesz, to nie zadajesz tych wszystkich pytań, które się zadaje, a po paru latach patrzysz na ślubne zdjęcie wiszące przy ścianie i dalej wiesz, że to był piękny dzień, tylko teraz inaczej byś się ubrał. Pamiętam, kiedyś siedziałem na ławce nieopodal Pałacu Kultury. Był ciepły sierpniowy wieczór, dookoła chodzili sobie ludzie, przejeżdżały samochody, w okna najwyższych wieżowców, jakie widziałem w życiu paliły się światła, a ja się na to wszystko po prostu gapiłem. To był mój pierwszy raz w Warszawie. Ledwie jeden dzień od 8 rano do 22 wieczorem. Jeden dzień wystarczył mi, abym zobaczył w tym mieście siebie z przyszłości i podjął decyzję, że tu jest moje miejsce, ci ludzie będą moimi sąsiadami, po tych ulicach przejdę jeszcze wiele razy. Pewnego dnia tutaj będzie mój dom.
Miałem wtedy 15 lat.
Gdybym nie był takim śmierdzącym leniem, to już dawno bym się tym zajął, a tak to dopiero w ostatni weekend znalazłem czas, by zapełnić filmami mój kanał na youtube.
Póki co są na nim „the best of…” Kominka z lat 2007-2011. Jeszcze nie wszystkie, ale większość.
Mam w planach regularne publikowanie filmików, ale nie musicie dodawać do zakładek mojego kanału, bo będę je publikował na fan page bloga, moim prywatnym profilu oraz na samym blogu.
Zresztą jeszcze nie za bardzo kumam tę całą tubę. Tam są jakieś subskrypcje, ale co one robią, buk jeden raczy wiedzieć. Pewnie znacie się na tym lepiej ode mnie.